Uprzejmie zwracamy się z prośbą o przekazanie 1% podatku na rzecz Fundacji "Zdążyć z Pomocą", a tym samym na leczenie i rehabilitację naszych synków: Ignacego Grzybowskiego i Maurycego Grzybowskiego (2921 i 2922) Organizacja ta posiada status OPP i jest zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym od 2004 r. Wszelkie wpłaty będą księgowane na subkoncie dziecka, a po przesłaniu przez nas faktur dotyczących zakupu sprzętu i terapii, Fundacja będzie je refundować do wysokości zgromadzonych środków. Stąd Państwo mają pewność, że pieniądze przeznaczymy tylko i wyłącznie na leczenie dzieci (www.dzieciom.pl).

Sposób przekazania 1% za rok 2015:
w zeznaniu podatkowym wpisują Państwo następujące informacje:
NAZWA OPP : FUNDACJA DZIECIOM " ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ"
NR KRS: 00000 37904
INNE INFORMACJE, W TYM UŁATWIAJĄCE KONTAKT Z PODATNIKIEM :
Koniecznie z dopiskiem dla Ignacego i Maurycego Grzybowskich(2921 i 2922)
WNIOSKOWANA KWOTA : OBLICZONY 1% podatku

Dziękujemy Rodzice 





Ignacy nie widzi, nie słyszy,nie chodzi. Maurycy tez nie...! Zamykam oczy, zatykam uszy, nieruchomo leżę. Bezruch, cisza, ciemność. Umieram. Maurycy pęka ze śmiechu. Chce, żeby biegać z nim po pokoju. Ignacy wyciąga rękę. Czuje światło. Jest nadzieja. Wstaję. Zmartwychwstaję!  / z pamiętnika mamy /

Dzień narodzin Ignasia. Środa trzeci tydzień po urodzeniu Ignasia. Ignacy traci na wadze. Ma piękne czarne włosy. Prześliczne niebiesko - granatowe oczy. Każdy milczy. Mają grobowe miny. Podobno z dzieckiem jest coś nie tak. Nie wiem, co? Zrobiła się strzępkiem nerwów. Co jest nie tak?

Dwa lata po urodzeniu Ignasia. Czerwiec. Ignacy jest chory. Ma chory mózg. Dostaje sterydy. Jest kochany. Dziś bez Ignasia nie wyobrażam sobie życia. Jutro urodzę mu brata. Bardzo chcę, aby miał brata. Żyję w lęku. Co będzie, jak umrę? Kto się zajmie Ignasiem? Może brat?

Pół roku po urodzeniu brata Ignasia, czyli Maurycego. Morisek też jest chory. Ma chory mózg. Ma padaczkę. Podobno nie widzi, nie słyszy, nie będzie chodził, nie będzie się ruszał. Niczego nie będzie. Ignacy, też niczego nie będzie. Straszna ciemność mnie ogarnęła. Jest mi ciągle duszno, ciemno, duszno i ciemno. Czasem zamykam oczy i zatykam sobie uszy. Jak to jest?! Jak to jest?! Nie ruszać się, nie widzieć, nie słyszeć, wszystko na nie?  Jak żyć? Czy żyć? Może nie żyć?

Światło, promienie słońca spadają z nieba. Ignacy wyciąga rękę. Daje znak, że czuje światło. Widzi? Wyciąga drugą rękę. Maurycy zamiast rąk używa nóg. Znów boje się, o to co będzie , gdy umrę. Morisek pęka ze śmiechu. Chce, żeby biegać z nim po pokoju. Skakać do góry i tańczyć. Jest cudowny. Rzeczywiście ma rację. Chce się żyć...
To już prawie sześć lat po urodzeniu Moriska i ponad siedem lat po urodzeniu Ignasia. Nie wiem , kiedy jest dzień, a kiedy noc. Mylą mi się godziny, czasy, rzeczywistość zaciera się. Czy to było dziś , czy wczoraj? Ten płacz, krzyk , jęk. Ból, potworny ból. Nie mój, mojego dziecka. Płacze jego mózg. Drugi, w grymasie wykręca się, czy cierpi, jak cierpi ? ..... Taka noc, ciężka noc. O świcie wszystko zasypia. Jeden mózg i drugi mózg- cicho jęczą. Na twarzach chłopców uśmiechy, gotowe do życia oczy. Padam na twarz. Mówię wtedy sobie : jestem twarda, jestem kamieniem, jestem kawałkiem skały. Niedawno nauczyłam się płakać. Łzy jak kamienie kapią. Przychodzi wtedy rzeczywistość. Jest razem ze mną. Wierna przyjaciółka. Do ucha krzyczy! płacz skało, płacz kamieniu, płacz twarda matko! To twoje życie!
Jak rozwiązać sponsora?
Sponsor, jest sponsor! Pomoże, hura, hura! Serce z radości kołacze. Uratowane! Dzieci. Chore.  Na jakiś czas jest. Wszystko jest. Ale sponsor liczy. Przelicza.Widać chce jak najlepiej. Tam się targuje, tam znów przelicza. Mówi sam : chcę jak najlepiej dla dzieci. W czym mogę pomóc? Jak dobrze pomóc? Dumnie brzmią słowa. To moja dobra wola. To moja dobra wola. Ja jestem sponsor! Ja. Tak będzie najlepiej. Tak jak ja, albo nic nie dam. Ja wszystko wiem. To jak rozwiązać sponsora?
Oto pomoc
Jest chore dziecko! Hura ! Hura! Akcja publiczna, zbiórka charytatywna. Tam przeliczona, tu przeliczona. Serca się łamią. Ludzie do puszek wrzucają od serca. Wszystko uczciwie rozliczone. Znów przeliczone, czy się zgadza? Wszystko się zgadza. Ma koordynator. Ma pani z zespołu. Ma ten i inny. Chore dziecko też ma, smutne oczy psa. Oto pomoc.
50 złotych
takie skromne przyszło i siedziało cicho na koncie, takie kochane, od serca, nie targowało się, nie miało z czego, siedziało i czekało. Potem przyszło, 0,84 groszy z Tczewa, potem jeszcze 1,56 złotego z Warszawy, grosze ze złotymi grali  w procenty, dochodzili kolejni dobrzy i skromni, po kilku miesiącach uzbierała się fajna sumka. Chore dziecko pojechało tu i tam, skorzystało tam i tu.


Opowiedz jak to jest? Proszą przyjaciele i znajomi przyjaciół. Ale co jak jest?-pytam.

Krąży nad nami. Ciągle straszy. Wczoraj udławiła Ignacka. Podła. Odbiera siły. Potem dławi i na koniec dusi.  Przyjechała karetka. Ratowała życie. Małe umęczone i wystraszone. Tyle cierpienia w małym ciałku. Wygrało. Nie dało się udusić!

Na świecie jest jeszcze bardzo dużo ludzi kochających życie. Ta podła, co dławi Ignacka, upada, dostaje w mordę. Ratownik w biegu niesie miłość. Ma ze sobą oddechy. Jak szalony rzuca się na sinego Ignę. Spokojnie kochany, spokojnie będziesz jeszcze żył!
Maurycy dorósł, biega na plecach po pokoju. Klaszcze i zakłada nogi za szyję. Uwielbia siadywać jak kwiat lotosu.
2013
Moja koleżanka z pracy bardzo mi zazdrości dwójki upośledzonych synków.  O.. ! Mówi: Znów idziesz na urlop. Też bym tak chciała...No cóż matki dzieci upośledzonych mają dużo szczęścia.

Nasz urlop spędzamy w domu. Maurycy miał ataki padaczki i zapalenie dziąseł. Zanim okazało się, że w buzi wyrosły mu pod wargą przeogromne afty, synek wybił sobie oko nogą. Tak Maurycy trzeba przyznać jest bardzo wysportowany. Potrafi nogą zrobić sobie dużo krzywdy. Nie potrafi kopać piłki. Ale doskonale kopie się nogą w oko. Doszło do tego, że trzy osoby pilnowały Maura, aby nie wykopał sobie oka. Nadal czekamy na zabieg. Maurycy przez miesiąc cierpiał straszliwie, zanim odkryliśmy co mu jest. I tak jest ciągle. Sam nie może nam nic powiedzieć. Ma zamknięte usta.Chociaż tak głośno krzyczy i płacze. Czy to znak od Hello Kitty?

Ignacy najwięcej czasu spędza ze swoją ręką. Nauczył się patrzeć. Ale widzi tylko swoje palce. na wszystko inne boi się patrzeć. Odbywa długie milczące rozmowy. Tylko on słyszy odpowiedzi swoich paluszków. Czasem jest tak wesoło, że Ignac i jego ręka pękają ze śmiechu. Kiedy podchodzę i chcę się dołączyć czar pryska. Muszę odejść, a Ignac cichuteńko czyni jakieś potajemne wyznania. Ręka Ignacemu służy też do kręcenia młynków. Nic więcej nie umie. A gdy chce mnie przytulić dostaję silne kuksańce, jakby mnie synek lał. Taka to ręka Ignaca.

Gdy podchodzą do mnie osoby ze zbolałą miną i proszą o 2 zł na bułkę czasem nie wytrzymuję nerwowo. Mówię człowieku masz dwie zdrowe ręce, nogi i głowę. Ale z drugiej strony podziwiam ich motywację.  Mój Ignac i Mauryc choć mają nogi, ręce i głowy , to nic nie mają. A ja nie potrafię poprosić. Zero motywacji.

Moi synkowie gdaczą, gugają, wydają dziwne dźwięki. Ale my rodzice nie słyszymy jakby to było coś nienormalnego. Jak najbardziej porozumiewamy się z nimi za pomocą ich dźwięków. A czasem nawet zapominamy. I tak raz gdy byliśmy w sklepie usiłowaliśmy kupić sok. Tata wydając gardłowe dźwięki pytał Ignaca o sok. A potem tonem proszącym zwrócił się do ekspedientki. Sklepowa oburzona skomentowała: Państwo mają bezmózgowie.Albo jakąś sieczkę w głowie. Takiej mowy uczyć chore dzieci?
Tata Maurycego i Ignaca jest fotografem. Niewiele mamy fotografii synków. Chyba dlatego, że nie mamy ochoty śledzić ich niepełnosprawności. Coraz starsi, coraz bardziej chorzy.

Obaj chłopcy czekają na gorsety. Kosztują one fortunę. ale za to jaka bajka. Chcemy im zamówic ortopedyczne gorsetu z chromowanego metalu i skóry. Do tego kaski na głowach. Ortopedyczne buty. Będą wyglądać jak żołwie Ninja lub roboty z futurystycznych opowieści.













Tak wyglądali chłopcy kilka lat temuIgnacy i Maurycy razem
Razem siedzieć nie jest źleMama chłopców w Sejmie podczas debaty na temat problemów rodzin dzieci z niepełnosprawnością
Sejmowa atmosfera sprawiła, że mama na chwilę oderwała się od szarej rzeczywistościrehabilitacja chłopców i jej efekty
mamy nowe wyzwaniadzieci oczami Taty
dzieci oczami Tatydzieci oczami Taty
chłopcy coraz starsi
Rodzice z dziećmiMama razem z dziećmi i niezawodnym pojazdem.
Ignacy
MaurycyTata Ignacego i Maurycego na zdrowotnej przechadzce razem z synkami, niedaleko sanatorium w Kołobrzegu. Pojechaliśmy tu dzięki Ofiarodawcom 1% , Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą.
W kombinezonie ADELI, który naśladuje ruch ludzkich mięśni Ignacy uczy się stawiać pierwsze kroki. Aby samodzielnie chodził potrzeba jeszcze wiele ćwiczeń i pracy. Dodatkowo te cwiczenia sa bardzo bolesne. Ignacy jednak sam zdecydował, że chce uczyć sie chodzić. Jego marzeniem jest zagrać w piłke nożną ze swym tata i ukochanymi braćmi.Chłopcy uczą się trzymać głowy bez opierania o zagłówek, czy terapeuty.
Elektryczne buty wysyłają fale do mózgu Maurycego, aby pokazać jak chodzić.Początek roku w szkole.
Zajączek to cwiczenie na wzmocnienie mięśni szyi.Rehabilitacja, która wzmacnia mięśnie, to codzienny obowiązek.
1 procent podatku dla Ignacego i Maurycego Grzybowskich. Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą", ul. Łomiańska 5, 01 -685 Warszawa, KRS 0000037904.
W rubryce informacje uzupełniające koniecznie z dopiskiem dla Ignacego i Maurycego Grzybowskich.